Ads 468x60px

Featured Posts

poniedziałek, 15 sierpnia 2016

"Ludzi denerwuje, gdy ktoś jest śmieszny" - wywiad z Bartoszem Zalewskim


Ten wywiad to była dla mnie czysta przyjemność. Nigdy nie ukrywałem, że Bartek Zalewski jest jednym z moich komediowych ulubieńców. Jak nikt inny potrafi podczas rozmowy zaskakiwać, sięgając po absurdalne porównania i komiczne zbitki słowne, wygłaszając to wszystko tonem tak naturalnym i niewymuszonym, jakby właśnie oznajmiał przechodniowi, która godzina. Świeży nabytek grupy Stand-up Polska od niedawna krąży po kraju wraz z najnowszym materiałem, pt. "Pełna alienacja". Jeżeli macie okazję zobaczyć go w swoim mieście - zróbcie to koniecznie. Zajrzyjcie też na jego stronę JAJEBE, gdzie Bartek "pisze zabawnie o rzeczach". Ale póki co, przeczytajcie długą, nieprzewidywalną rozmowę.

niedziela, 17 lipca 2016

Śmiech i łzy w 48 sekund, czyli czołówka "F is for Family"

Myślę, że mogę nazwać siebie entuzjastą serialowych czołówek. Oczywiście tych dobrze zrealizowanych. Są takie, które lubię sobie odpalić od czasu do czasu nawet wiele lat po zakończeniu emisji danego tytułu (Sześć stóp pod ziemią, Dexter, Twin Peaks). Nieco inaczej sprawa ma się z komedią. Sitcomy sprowadzają się zazwyczaj do pokazania urywków z serialu w rytm chwytliwej piosenki. Na szczęście seriale animowane są nieco bardziej kreatywne. Prawdziwą perełką jest intro do F is for Family, nowej serii Netflixa, w której łapy maczał sam Bill Burr. Co mnie skłoniło do napisania tej krótkiej, bo krótkiej, ale jednak notki? Czołówka serialu ma 48 sekund. Niecała minuta, w ciągu której przeżywamy szereg różnych, nieraz kontrastujących emocji. Od rozbawienia, przez nostalgię, aż po autentyczny smutek. 

niedziela, 10 lipca 2016

Smutny klaun. Bo Burnham "Make Happy" - recenzja

Smutni klauni zawsze wydają się interesujący. To kontrast, teoretycznie nienaturalny, w rzeczywistości jednak spotykany całkiem często; Benny Hill, Richard Pryor, Robin Williams, by wymienić tylko trzech. Make Happy Bo Burnhama jest za to jednym z niewielu przypadków dosłownych zmagań z tym zjawiskiem pod kątem artystycznym.

Już introdukcja jasno nam sugeruje czego oczekiwać. Bo (ucharakteryzowany na klauna, za to ubrany pospolicie) szwenda się po mieście, mając plecak za jedynego towarzysza podróży. Ta scena w zestawieniu z tytułem jest dość wymowna. Najnowszy program młodego komika to kontestacja celebrytyzmu oraz gorzki komentarz odnośnie wizerunku śmiesznych ludzi. Burnham chce uzmysłowić, że nieprzypadkowo komedia jest siostrą tragedii, a pod uśmiechniętą maską kryje się coś przejmującego.

piątek, 1 lipca 2016

Piękne melodie i brzydkie słowa. Stephen Lynch "Hello, Kalamazoo!" - recenzja

Trudno mi uwierzyć, że od ostatniego, podwójnego albumu Stephena Lyncha pt. Lion minęły już trzy lata. Jedną z moich pierwszych recenzji komediowych nagrań była właśnie ta płyta. Jeszcze trudniej uwierzyć natomiast w to, że od czasu ostatniego speciala (nie licząc setu dla Comedy Central z 2008, było nim przebojowe Live at El Ray) minęło aż dwanaście lat. Czuję się staro. Hello, Kalamazoo! to w dużej mierze powtórka z Lion z pewnymi pretensjami do kompilacji typu greatest hits. Dlatego też na usta ciśnie się pytanie, czy w ogóle jest sens zapoznać się z tym materiałem? Znam dotychczasowe dokonania Lyncha całkiem nieźle, więc najbardziej naturalną zabawą była dla mnie gra pod tytułem "znajdź różnice".

niedziela, 22 maja 2016

Nadzieja umiera pierwsza. "Horace and Pete" - recenzja

Trudno pisze się na nowo tekst, który już kiedyś się pisało. Tak jest w tym przypadku. Jak przystało na przykładnego gamonia, nie zapisałem pliku, w którym notowałem swoje wrażenia podczas seansu serialu Horace and Pete. Jestem osobą, która dość łatwo się poddaje frustracji i zniechęca do syzyfowej pracy, lecz w tym wypadku zdecydowałem się zakasać rękawy (mam na sobie t-shirt, więc jest to metaforyczne zakasanie metaforycznych rękawów), zacisnąć zęby (niemetaforyczne) i znów napisać, co myślę. A jeżeli dany tekst kultury jest w stanie mnie do tego zachęcić, to znaczy, że jest wyjątkowy.

niedziela, 24 kwietnia 2016

20 lat sławy. Daniel Tosh "People Pleaser" - recenzja

Pamiętam jak byłem zaskoczony, widząc reklamę Tosh.0 w polskim Comedy Central. W życiu bym nie przypuszczał, że zdecydują się na emisję tego kontrowersyjnego programu w Polsce. Zaskoczony byłem raz jeszcze, gdy parę dni temu zrobiła się mini-afera (mocno spóźniona względem reszty świata) wokół jednego z fragmentów Tosha w sieci, o czym pisałem już na facebooku. Ostatnio natomiast obejrzałem najnowszy special Daniela, pt. People pleaser i tu już zaskoczenia nie było. Otrzymaliśmy kawał świetnego stand-upu.

wtorek, 5 kwietnia 2016

Sucho, suszej, Angie Tribeca - recenzja 1. sezonu

Miejmy to już za sobą - jest spore prawdopodobieństwo, że niniejszy serial w ogóle nie przypadnie wam do gustu. Natomiast jeżeli cenicie sobie mordercze tempo prezentowania gagów, parodie, gry słowne i suchary, słowem wszystko, czym zasłynęły np. filmy Mela Brooksa, Abrahamsa i Zuckerów (te lepsze), powinniście dać szansę Angie Tribece. To wspaniały hołd dla komedii w stylu Czy leci z nami pilot?, Gwiezdnych jaj, czy Nagiej broni oraz oczywiście Police Squad!. A jeśli jesteście z tego pokolenia, które już nawet nie pamięta wyżej wymienionych produkcji, być może do dalszej lektury zachęci was fakt, że producentem wykonawczym tego serialu (oraz reżyserem pierwszego odcinka) jest niejaki Steve Carell.

sobota, 2 kwietnia 2016

Witajcie w cyrku. Steve-O "Guilty As Charged" - recenzja

Steve-O, prawdopodobnie najbardziej szalony koleś z ekipy Jackass, już od kilku lat odgrażał się, że zacznie robić stand-up. Potraktowałem tę informację z przymrużeniem oka, ale jakiś czas później pojawił się on na słynnym roaście Charlie'ego Sheena, gdzie zaprezentował się zresztą nienajgorzej. Szybko uznałem, że - tak jak większość celebrytów - po prostu poprawnie wyrecytował to, co mu napisano. Tymczasem natknąłem się na jakiś wywiad, w którym Steve-O przyznał, że napisał swój set sam. Ba, opowiedział nawet jakiś bonusowy żart, który ostatecznie nie poszedł w Comedy Central. Niemniej wydawało mi się, że to tyle jeżeli chodzi o jego przygodę ze stand-upem.

Lecz po jakimś czasie, bum! Koleś wyskakuje ze specialem i to nie byle gdzie, bo w Showtime - stacji, która być może nie jest znana ze stand-upu, ale już z tego, że nie boi się kontrowersji, jak najbardziej.

niedziela, 13 marca 2016

Roast Kuby Wojewódzkiego - skandaliczny skandal


Zawsze podejrzewałem, że wielu ludzi jest idiotami. Niestety przekonanie się, że miałem rację, wcale nie polepszyło mi nastroju. Początkowo chciałem ograniczyć się do zwykłej recenzji roastu Wojewódzkiego (do przeczytania tutaj), ale nie mogłem. Nie, jeżeli do gry wchodzą oburzone komentarze ze strony gagatków pokroju Karoliny Korwin-Piotrowskiej i Kamila Durczoka, a na stację TVN złożono skargę do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.

sobota, 20 lutego 2016

Roast Kuby Wojewódzkiego - wrażenia po seansie


Miało być krótko i na temat. Po pierwsze: przybliżenie tego, czym jest roast oraz kim jest Piotr Kędzierski. Po drugie: podzielenie się opinią na temat tego wieczoru. Po trzecie: zakończenie tekstu słowami: "ale na stand-up to wypada chodzić na żywo". Okazało się jednak, że widowisko uznano za bardziej kontrowersyjne niż było w rzeczywistości. Oburzeni są widzowie, celebryci, prawicowe media, a nawet serwisy plotkarskie. Jako reprezentant środowiska stand-upowego, czuję się w jakiś sposób wywołany do tablicy, dlatego też z chęcią wytłumaczę dlaczego odpowiada mi taka prymitywna, chamska rozrywka. Ale najpierw niech tradycji stanie się zadość - napiszę jak mi się spodobał sam roast, natomiast w kolejnej notce odniosę się do całej dramy, nadmuchanej jak mydlana bańka.
 
Blogger Templates