Ads 468x60px

czwartek, 22 grudnia 2011

Powrót do przeszłości

 5 czerwca, 2009:
Ten klip już był u Bartkosa na blogu, ale ja też go tu dam. Czemu? Byście zobaczyli, że przewidujemy przyszłość.



Kawałek tragiczny. Ale bez wątpienia będzie hitem lata 2009. Łatwy do zapamiętania tekst, refren wwierca się w głowę znacznie bardziej niż ten w "W Aucie" (którego też nie lubię). Ale teraz ponarzekam. Będzie sytuacja podobna jak w przypadku wyżej wymienionego hiciku TPWC. Pseudointeligentni znawcy będą się zachwycać, mówić, że to pastisz na wysokim poziomie, zwłaszcza jak zrobi się do tego niby polewczy klip. A z drugiej strony są osoby, które po prostu lubią disco-polo i nic do nich nie mam w tym wypadku. Po prostu skoro to lubią, to niech słuchają. Ale kiedy zbierzemy do kupy obie te grupy i dodamy falę hejtingu jaka już się powoli zbiera, to można zauważyć, że będzie to na pewno głośny i puszczany do wyrzygania hit lata. Jędker (bo to jego kawałek) o tym wie i pewnie już zaciera ręce. Jestem pewien, że nie przejdzie to bez echa. Wydaje się wam, że to fajny, pomysłowy i oryginalny kawałek? Poczekajcie do lipca, wtedy już nie będziecie mogli już go słuchać, jak ja obecnie już nie słucham radia, bo boję się, że Lady Gaga i Kate Perry znów bezczelnie zgwałcą moje uszy.

Ale trzeba przyznać, że z jednym się myliłem - niewielu było "pseudointeligentnych znawców", o których wspomniałem. Właściwie to tylko Jędker, który próbował nam wmówić, że Moniopol jest to "inteligentny eurorap na wysokim poziomie" czy jakoś tak. No i jednak sam numer zaczął się robić popularny dopiero gdzieś w okolicach 2010 roku, bo wtedy powstał klip.

Tak czy siak. A nie mówiłem?

Wywiad: Abelard Giza i Kacper Ruciński


Wywiad, który przeprowadziłem czternastego grudnia na Scenie Muzycznej w Gdańsku był dla mnie dużym wyzwaniem. Zwłaszcza, że osoby, z którymi miałem go przeprowadzić to postacie absolutnie niebanalne. Jednak wszystko na szczęście poszło po mojej myśli. Rozmówcy nie tylko okazali się niezwykle serdeczni, ale także mieli parę ciekawych rzeczy do powiedzenia. Do pełni szczęścia zabrakło nam tylko Kasi Piaseckiej, która zachorowała i nie pojawiła się tego wieczoru na występie. Nie narzekajmy jednak, panowie w wywiadzie stanęli na wysokości zadania. Oto wywiad z męską częścią grupy "Stand-Up. Bez cenzury!": Abelardem Gizą oraz Kacprem Rucińskim.


piątek, 4 listopada 2011

Humor po polsku: Internet

Jenot Bartłomiej jest zdegustowany faktem, że dostał karnego kutasa za chujowe parkowanie. Jednak uznał, że złość mu w niczym nie pomoże, tak więc zakrzyknął ostatni raz "jestem hardkorem" i zrobił salto jak Kiemon. Niestety w powietrzu miotało nim jak szatan i spadł w dół jak Magik. Ale urwał.

Wiadomo, że wszystkie cztery osoby, które dały mi po tym akapicie łapki w dół, mają poczucie humoru nabyte w akademii Strasburgera. A jeżeli ciebie, drogi czytelniku, to nie bawi, to wiedz, że coś się dzieje... Dobra, oszczędzę wam tego wstępu wątpliwej jakości, chociaż zapewne powinienem jeszcze zapytać "DZIE JES KRZYSZ?!!1 XD" oraz wspomnieć o Maciusiu/Rysiu z Klanu, Jarku Kaczyńskim, który jest niski i zamiast żony ma kota (LOL!) i paru innych żartach wykwintnych i świeżych jak zwłoki na w pół przeżute przez wyjątkowo niewybredne robactwo.

niedziela, 30 października 2011

Kocham Stand-Up #2: The Three Amigos

Ja wiem, że weekend i kac, ale to nie oznacza, że macie go spędzić bez uśmiechu na twarzy. Na szczęście ja jestem na tyle uprzejmy, by go wam dostarczyć prosto pod nos. Przed wami fantastyczny występ Trzech Amigos: Freddy'ego Soto, Carlosa Mencii, Pabla Francisco.


Występ ten jest bardzo "przaśny" i raczej niewyszukany. Żarty są proste, choć błyskotliwe. Nie znajdziecie tu żadnych dywagacji na filozoficzne tematy, ale solidną dawkę śmiechu już macie zapewnioną. I o to tutaj chodzi. Spektakl rasistowskich stereotypów, wygłupów, bluzgów i meksykańskiego akcentu - tak w skrócie można opisać to, co zaraz zobaczycie. I żeby nie było: to ma być rekomendacja, a nie krytyka. Poważnie.

piątek, 28 października 2011

Humor po polsku: Wstęp


Z mojej wrodzonej wyrozumiałości lojalnie uprzedzam, że seria "Humor po polsku" będzie w dużej mierze malkontencka, zarozumiała, przepełniona narzekaniem i być może jeszcze doprawiona szczyptą hipokryzji. Do tego tam i ówdzie może trafić się jakiś wulgaryzm suto zakrapiany żółcią. Jednak to wszystko w jak najlepszej wierze.

poniedziałek, 17 października 2011

Recenzja: Amy Schumer - Cutting

Zdaję sobie sprawę, że recenzowanie takiego albumu jest troszkę jakby samobójstwem. Z kilku różnych powodów. Po pierwsze, stand-up w Polsce zupełnie nie jest popularny. Po drugie, poniższy album  jest w całości po angielsku, a z racji, że jest to CD Audio to tym bardziej grono polskich odbiorców maleje ze względu na barierę językową. Po trzecie, nawet jeżeli chcecie kupić ten album, bo jesteście nim zainteresowani, to nie znajdziecie go u nas na sklepowych półkach, macie do wyboru właściwie tylko iTunesa. Lub torrenty. A po czwarte, to Amy Schumer nie jest za bardzo znana nawet w USA. Tak więc czym mnie zauroczyła ta drobna blondynka (czyt. co mi strzeliło do łba), że postanowiłem zrecenzować jej występ na nowo powstałym blogu, gdzie oczywistym by było zaczynanie od najbardziej znanych (i oklepanych) występów George'a Carlina, Chrisa Rocka czy też Billa Hicksa?

piątek, 14 października 2011

Kocham Stand-Up #1: Stephen Lynch - Live at El Rey

Jak zobaczycie panią Grażynę Torbicką, to przeproście ją za podebranie tytułu.

Muszę wam wyznać, że Stand-Up to nie jedyne moje zainteresowanie, które uznałem za tak bliskie mojemu sercu by zacząć o nim pisać. Od ładnych paru lat prowadzę bloga o rapie, a link do niego możecie znaleźć w zakładce "warto zajrzeć" po prawej. Co to w ogóle ma do rzeczy? Otóż kilka temu poznałem wypadkową obu moich pasji - Stephena Lyncha.

wtorek, 11 października 2011

Recenzja: American: The Bill Hicks Story


"Bill Hicks. Amerykanin" to film dokumentalny o jednej z najważniejszych postaci światowego Stand-Upu, Billu Hicksie. Sam szczerze przyznam, że pomimo ogromnego szacunku do dorobku tego komika sam nigdy nie byłem jego zbyt wielkim fanem. I mimo że ten film tego diametralnie nie zmienił, to skłamałbym mówiąc, że mój sposób postrzegania rutyn Billa pozostał taki jak wcześniej. W jakiś dziwny sposób zacząłem rozumieć tę osobowość. Wcześniej, pomiędzy jego występami a mną, zawsze była jakaś niewidzialna bariera, coś co nie pozwalało mi swobodnie zanurzyć się w świecie wymalowanym przez Billa, krótko mówiąc: czułem się tam obco. Teraz jest inaczej.

sobota, 8 października 2011

Recenzja: Łona i Webber - Cztery i Pół

Po pierwszym singlu ("Nie pytaj nas") zupełnie nie wiedziałem czego się spodziewać. Po świetnej zapowiedzi "Nieoczekiwana zmiana miejsc" miałem nadzieję, że panowie może jeszcze ode mnie coś zapożyczą. Po drugim singlu ("To nic nie znaczy") opadła mi szczęka i boleśnie przygniotła moje stopy. Natychmiast zacząłem ostrzyć zęby na samą myśl o premierze tej płyty. Premiera nadeszła i co?

sobota, 16 kwietnia 2011

Co było a nie jest





Gwoli wyjaśnienia - tekst został odrobinę ocenzurowany. Wiele nie straciliście (jedno czy dwa zdania), ale tak pomyślałem, że to zaznaczę. Zapraszam do dyskusji w komentarzach na popkillerze i tutaj poniżej.

piątek, 11 marca 2011

 
Blogger Templates