Ads 468x60px

piątek, 11 marca 2011

Jak napisać dobry tekst


Pamiętacie moje poradniki "Jak napisać 1-szy tekst" oraz "Jak napisać diss"? Jak miło. No to dziś będzie prawdziwa gratka dla entuzjastów grubych linijek.

Na popularnym komunikatorze odezwało się do mnie kilka osób, proszących mnie bym pomógł im w napisaniu kawałka (zabawne swoją drogą, że wszystkie te prośby dotarły do mnie w dość krótkim przeciągu czasu). I to nie byle jakiego kawałka, chodziło bowiem o dissy. Obiecałem im, że to zrobię tutaj na blogu, co też mam zamiar uczynić.

Od czego zaczniemy? Dwóch czytelników przesłało do mnie wstępne wersje swoich dissów (pomińmy to, że poprosiłem jednego z nich o tracki, a dał mi tekst, co świadczy o tym, że prawdopodobnie nie miał jeszcze żadnego stażu w nagrywkach. Nic w tym złego. Zawsze musi być ten pierwszy raz). Rozłóżmy tekst pierwszego z panów na czynniki pierwsze (pisownia oryginalna):

Szczurze ja wroze ci kariere na rurzeLepiej szczel se w leb i nie czekaj dluzej

Ilość nagromadzenia rymów robi nie lada wrażenie. Z niecierpliwością przechodzę dalej.

Pali sie mikrofon topi sie lodNie zapomnij szmato jest jeden krol

Tu się nasuwa pytanie czy to follow-up do Owala, czy zwyczajna zrzynka jego wersu. Aha, zapomniałem dodać, że to pytanie retoryczne.

A ty co najwyzej mozesz byc moim giermemWiem ze lubisz bawic sie wilekimczarnym berlem

Wspominałem kiedyś o naginaniu zasad języka polskiego do własnych potrzeb. Oto idealne zastosowanie owego zabiegu. Słowo "giermek", jak mniemam, po to by rymowało się z "wielkim czarnym berłem" zostało przemianowane na "gierm". Jeżeli się jednak mylę, to mam poważne braki w wykształceniu, bo nie wiem czym owy "gierm" jest w istocie.

Zaslaniales usta jak rozmawiales ze mna Czkales jak szmata odbijalo ci sie spermaPowiedz mi teraz jakie to uczucie Byc rozdeptanym gownem na moim bucie

Również zapierpożyczenie (podwójne) z innych dissów. I to dużo bardziej znanych niż te od Owala, bowiem tym razem chodzi wersy Piha. Ale co tam. Umówmy się, że to kolejny follow-up.

Z tego bifu nie wyjdziesz dziecinko w jednej czesciJa wyrzucam zwrote a ty bialy recznik

"Bif" to nie jest polskie słowo. Właściwie to w ogóle nie jest słowo. Wydaje mi się, że chodzi o "beef". Mała rada. Zanim zaczniemy uczestniczyć w jakimś wydarzeniu, postarajmy się przynajmniej dowiedzieć jak jego nazwę poprawnie napisać. Patent z ręcznikiem wydaje się być zapożyczony z utworu Skazanych Na Sukcezz na czwartym mixtape'ie Decksa. Ale dodatkowo mamy tu prawdziwe nagromadzenie metafor i wszechzajebistości - połączenie białej flagi (znaku kapitulacji) z ręcznikiem rzucanym na ring (znakiem chuj wie czego, bo nie znam się na boksie, ale pewnie chodzi o coś podobnego). Prawdopodobnie przypadkowe, ale i tak szacunek.

Jestes moim wrogiem publicznym numer jedenUwierz ze juz dawno namierzylem ciebieChcesz mnie pocisnac to sie wysil kreaturoOsmieszasz tylko sie wiec spierdalaj tepa ruro

Wróg publiczny numer jeden też zdaje się być znajomym sformułowaniem, ale się nie czepiam. Jest jedna zaleta w tym czterowierszu - pewnym jest, że został on napisany w niemal 95 procent przez naszego kolegę. Tak to się robi, Beyotch!

Ten bif dziecinko to dla ciebie stryczekTo tak jakbym zajebal ci prosto w ryj policzekTy padasz na ziemie i udajesz martwegoMasz pierdolone schizy powiedz mi dlaczego

Autora muszę pochwalić za nietuzinkową wyobraźnię. No bo ja myślę od dobrych pięciu minut nad tym jak można "zajebać komuś prosto w ryj policzek", ale dalej nie mam satysfakcjonującej odpowiedzi. Szczególnie jeżeli ma być bardzo hip-hopowo i groźnie. Muszę w końcu przesłuchać płytę Hi-Fi Bandy to może się dowiem.

To zalatwie wizyte u dobrego psychiatry Ty siedzisz w psychiatryku A ja jade na narty wyszalec sie na stokuWez lepiej odjedz w cien i nie prowokujBo dojebie ci bif i bedziesz w ciezkim szoku

Myślę, że Małysz by się wzruszył czytając te wersy. Jebać bounce, jebać cykacze, jebać alko i imprezy, jebać rap, jebać cheetosy, jebać dziwki (hi hi) i koks. Od teraz szalejemy na stokach narciarskich. Pow, pow, pow!

I tym samym owy tekst dobiegł końca. Spostrzeżenia?

Może potem. Najpierw sprawdźmy tekst drugiego kolegi:

Ta i co kurwo !!

JEST DOBRZE. Widać wykorzystanie pierwszego punktu z mojego poprzedniego poradnika, brawo.

Myślałeś że umiesz rapować Lepiej by było ci się schować I ty myślisz że jesteś git ?? Weź lepiej wsłuchaj się w nasz bit I jak nadejdzie świt Zrozumiesz ze twój rap to tylko jeden wielki mit. Wyglądasz jak byś się wyrwał z obory Nigdy nie słyszałem gorszego rapu do tej pory Ty chcesz pisać teksty,? Chyba jesteś chory RAP dla nas znaczy życie, a dla Cb to żart Odpowiedz na ten diss i pokaż ile jesteś wart Sory zapomniałem ty jesteś jedno wielkie zero Je##ny hejter czyli dziecko neo Ten diss cie już dokońca załamał Tak to jest gdy chu##wa muzyka zostaje nagrywana. Made by

Dobra to może już oszczędzę sobie ironii i teraz troszkę na poważnie.

"To dla wszystkich tych, którzy traktują mnie jak autorytet"

Nie znam się na robieniu rapu. Jeden z kolegów napisał, że jestem dla niego autorytetem, bo dzięki mnie może zostanie on raperem. Cóż, pozostaje mi tylko przeprosić ewentualnych przyszłych słuchaczy tego kolegi i napisanie paru ewentualnych wskazówek dla potomnych, tym razem zupełnie na serio. Jestem słuchaczem, bloggerem, który pisze o polskim rapie. Jedyne co mam, to uszy, własny gust, którym potrafię się kierować, nie będąc uzależnionym od opinii innych ludzi, i umiejętność wypowiedzenia własnego zdania. Staram się robić swoje i staram się robić to dobrze. Tak więc poniższe punkty to tylko moje spostrzeżenia i widzimisie:


- Czytacie ten poradnik? Chcecie na jego podstawie robić dissa? Przestańcie już teraz. Żeby zrobić dobry diss trzeba mieć pewność siebie, umiejętności i jaja. Wiem, że wyzywanie się nawzajem jest pociągające, ale się wstrzymajcie. Z szacunku dla słuchacza i przeciwnika. Powinniście móc zagwarantować mocny cios w postaci dobrze zrobionego kawałka. Bo w przeciwnym razie tylko stracimy parę minut z życia na jakiś badziew. Jeżeli nie jesteście w stanie zapewnić nam nawet tyle, to nawet nie zaczynajcie.


- Jeden z kolegów napisał, że poprzez diss ma zamiar zacząć swoją przygodę z tworzeniem rapu. Czy to dobry pomysł? Tak samo dobry jak i wbicie sobie widelca w oko. Niby można tak robić, ale nikt mi nie wmówi, że to przyniesie pozytywne skutki.


- Z punktu widzenia przeciętnego słuchacza: róbcie coś SWOJEGO. Nie żerujcie na czyichś pomysłach, nie dissujcie nikogo, skupcie się na swojej osobie. Nie kopiujcie nikogo, żadnych wersów, pomysłów. Nie piszcie na temat, który już wyczerpał wasz ulubiony raper. Dlaczego nie? Ja widzę to tak: albo robicie coś nowego albo nie róbcie tego w ogóle. A jeżeli już chcecie zrobić kawałek na sprawdzony temat typu imprezy, kobiety czy rap o rapie, to na Boga zróbcie to po swojemu i tylko wtedy jeżeli będziecie mieli niepodważalne umiejętności. Bo nowy temat można spieprzyć, nic się nie stanie. Ale jak zarżniecie temat pewniak to będziecie jeszcze gorsi, bo po prostu mdli i nijacy.


- Trochę pokory. Ja wiem, że jesteście najlepsi na świecie. Ale nie dla nas, musicie się z tym pogodzić. Róbcie swoje, trenujcie. Ale do obiegu dawajcie coś, co będzie trzymało jakiś poziom. Bo potem w razie progresu (czego wam życzę) będziecie się wstydzić poprzednich nagrań i skończy się to na zmianie ksyw, jak to już zrobiło parę osób, które nie chciały być kojarzone z poprzednimi dziełami.

Tym optymistycznym akcentem pragnę zakończyć trzecią część poradnika o tworzeniu rapu. Tym razem możecie się na nim naprawdę wzorować. Big up!

13 komentarzy:

  1. a teraz konkurs, czyj to wersy :

    "moja wersy pożerają,
    a wasze targają pałę
    te wersy was zmiażdżą
    drogę ucieczki wam wskaże
    bo jestem gwiazdą
    i was poparzę"

    nagroda, hmm...niespodzianka :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Miał na myśli mnie. Parę lat temu nagrywaliśmy na siebie dissy na żarty. Mimo że to były ironiczne badziewia to jednak nie wyszły na światło dzienne, więc nie ma hipokryzji :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Swoją drogą owe rzeczy były prototypem pierwszej części poradnika, ya know.

    OdpowiedzUsuń
  4. o popsułeś zabawę... nie będzie nagrody :p

    OdpowiedzUsuń
  5. a badziewne to były chyba Twoje :D :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak to co, przecież zgadłem, gdzie nagroda? A to, że były badziewne, to swoją drogą.

    OdpowiedzUsuń
  7. Pomożesz mi napisać dissa ?
    mój e-mail xczaro260@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  8. ej gościu dla mnie jesteś zerem lepiej uklęknij bo stoisz przed pokerem.Twoje odzywki są marne jak mrzawka lepiej idź z tąd bo będzie zajawka.Nie udawaj rapera ja widze w tobie frajera .Ej ziom jesteś marna pizda,

    a u mnie freestyle to sprawa zajebista
    spójrz na tego mutanta przecierz jego nawijka jest z przekazu obdarta
    kpina! totalna porażka totalne dno a wy i tak uznajecie to za flow !

    OdpowiedzUsuń
  9. Większość z tych dissów miałaby szansę brzmieć lepiej niż wygląda na piśmie. W końcu hip-hop opiera się na charyzmie...

    Mimo wszystko moje ulubione dissy to te pochodzące z Epic Rap Battles of History. Pojedynek rapowy Scrillexa z Mozartem i takie tam.

    OdpowiedzUsuń

 
Blogger Templates