Ads 468x60px

sobota, 25 lutego 2012

Piątka! #2


Przed wami kolejne pięć filmików, które mają na celu poprawić wam humor. Tym  razem jednak chcę spróbować czegoś nowego, bo z Polski.

Jeżeli chodzi o moje podejście do rodzimego stand-up to cóż... Szczerze uważam, że obecnie najlepsi polscy stand-upperzy są mniej więcej na poziomie mocno przeciętnego komika amerykańskiego. I wierzcie lub nie, ale jest to z mojej strony spory komplement. Dlaczego? Ponieważ jeszcze rok czy też dwa lata temu "nasz" stand-up był miałkim, nieciekawym, nudnym bagnem, którego zwyczajnie nie chciało się śledzić. Obecnie progres jest naprawdę zauważalny.

Z czego wynika ta przepaść pomiędzy USA/UK i Polską? Oczywiście z historii. Na zachodzie stand-up ma swoją wieloletnią, piękną tradycję. Tamtejsza publika się na nim wychowała, tak więc jest bardziej otwarta na ten rodzaj humoru. U nas tak nie jest, ale powoli się to na szczęście zmienia. Sądzę, że za 5-8 lat Stand-Up w Polsce będzie miał swoją niewielką, ale wierną grupę odbiorców. Nadal będzie to rozrywka "undergroundowa", ale będzie się spotykać z dużo cieplejszym odbiorem osób, które przynajmniej "jako tako" orientują się z czym to się je.

Teraz chcę wam przedstawić pięć filmików pokazujących, że to komediowe ziarno zostało u nas zasiane i już coś powoli wyrasta na tym naszym twardym, nieprzyjaznym gruncie.


Abelard Giza


Oczywista oczywistość. Za co? Za lekkość, za spory dystans do siebie, którym potrafi kupić publikę, w momencie, gdy ta nie za bardzo wie czy z pewnych rzeczy można się śmiać. On pokazuje, że tak. Szkoda tylko, że w sieci jest tak mało świeżego materiału Abelarda. Miałem przyjemność zobaczyć go na żywo i muszę wam powiedzieć, że obecnie prezentuje sporo wyższy poziom niż na filmiku poniżej.



Kacper Ruciński


Pod względem warsztatowym i czysto technicznym wydaje mi się, że nie ma sobie równych w Polsce. Duża pewność siebie, świadomość własnych umiejętności i duże doświadczenie sprawiają, że każdy jego kolejny materiał jest coraz lepszy. Swoją drogą spore zamieszanie robi teraz w sieci jego monolog o spowiedzi. Oczywiście mógłbym się w nim do paru momentów przyczepić, ale i tak cieszę się, że spotyka się on z uznaniem, ponieważ to jest właśnie czysty stand-up. Jak widać można się nim przebić.



Marcin Wieczorek

Można by powiedzieć, że to prywata z mojej strony, bo miałem przyjemność być świadkiem jego drugiego open-micowego występu (tego samego wieczoru ja debiutowałem) i po prostu darzę tego chłopaka dużą sympatią. Ale to nie jest do końca tak. Marcin dopiero zaczyna, praktycznie raczkuje w grupie Stand-Up Polska, ale jest cholernie obiecujący. Poważnie. Ma swój własny styl (a moim skromnym zdaniem, takim osiągnięciem u nas może się pochwalić może z dwóch, trzech komików) i świadomie kreuje swoją postać na scenie. Dodajmy do tego najlepsze gry słowne i niespotykane raczej w Polsce one-linery oraz fajny, leniwy sposób opowiadania dowcipów inspirowany zapewne Stevenem Wrightem. Jeżeli Marcin tylko dopracuje warsztat oraz nabierze trochę pewności siebie i doświadczenia, to namiesza jak mało kto.


Cezary Jurkiewicz


Kolejny koleś inny niż wszyscy. Ma własny styl, ale trochę jeszcze nad nim nie panuje, co jest o tyle zrozumiałe, że czarny humor, od którego tętnią jego monologi, to ciężki kawałek chleba. Wyróżnia go bardzo kąśliwy język, parę sucharów (co każdemu się zdarza) i ten spokojny styl opowiadania najbardziej okropnych rzeczy, przywodzący mi na myśl Anthony'ego Jeselnika. Trzymam kciuki.




Antoni Syrek-Dąbrowski


Antoni podobnie jak Abelard ma spory dystans do siebie i nie omieszka się tym chwalić na występach. Różnica jest taka, że Antek robi to dużo częściej i dużo mocniej. Ponadto wydaje mi się, że ze wszystkich tutaj wymienionych to właśnie on zaliczył największy progres. Ale ma jedną wadę. Jego dowcipy bywają mocno nierówne. Czasami pieprznie taką puentę, że człowiek nie wie gdzie się znajduje, innym razem zupełnie nie trafia, przez co uczucia po obejrzeniu jego występu pozostają mieszane. Nie zmienia to jednak faktu, że warto o nim pamiętać i zwracać uwagę na jego nazwisko i rude włosy. Na pewno jeszcze nie raz o nim usłyszymy.




Oczywiście jest więcej polskich stand-upperów, o których warto pamiętać. Ale jako, że ta seria nazywa się "Piątka!", to muszą po prostu poczekać na swoją kolej. Zwłaszcza, że przydałoby się dodać na youtube nieco więcej świeżych występów chłopaków, bo większość z tych, które można znaleźć w sieci, zwyczajnie się zdezaktualizowały jeżeli chodzi o poziom. Tak więc, panowie, jeżeli to czytacie - nie zamulać i dawać więcej nowych materiałów!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

 
Blogger Templates