Ads 468x60px

wtorek, 24 grudnia 2013

2013 na blogu - podsumowanie

Podsumowanie, które napisałem rok temu, było raczej depresyjne i ogólnie nie nastrajało zbyt optymistycznie co do przyszłości bloga. Po części słusznie, ale szczęśliwie moje obawy - również te niewypowiedziane - okazały się mocno przesadzone. Pisałem rzeczywiście mniej niż kiedykolwiek, ale przyznam wam, że od dosłownie kilku miesięcy odnalazłem ponownie dużą frajdę w prowadzeniu tego bloga. Nie chcę zatem zaniedbywać pisania, przeciwnie, będę starał się robić to jak najczęściej.

środa, 20 listopada 2013

Profesjonalny amator

Chciałbym być świeżo upieczonym pismakiem, profesjonalnym amatorem.

Pisałbym wyczerpujące recenzje płyt hip-hopowych. Prosto z serca, prosto z duszy, prosto z PROSTO, jeżeli by zapłacili. Wszystkie z nich, oczywiście, byłyby pozytywne, bo w przeciwnym wypadku raperzy mogliby się na mnie potem obrazić, a wytwórnie muzyczne zrezygnowałyby ze współpracy. Darmowa płyta? Wspaniale, wspaniale! Recenzja już się robi, 8/10 bez słuchania.

niedziela, 27 października 2013

Kocham Stand-Up #4: Dave Chappelle - For What It's Worth


Czarni robią znakomity stand-up. Tak, to jest teza, bowiem nie znam żadnej osoby, która powiedziałaby: "stary, uwielbiam stand-up, tylko te czarnuchy... Czy one myślą, że są zabawne?". Oczywiście, że są.

Richard Pryor, Eddie Murphy i Chris Rock to jedne z najgłośniejszych (w przypadku Chrisa, dosłownie) postaci tego gatunku, przynajmniej w Polsce. Tuż za nimi plasuje się Kat Williams oraz Dave Chappelle. I to właśnie z tym ostatnim panem pragnę was zapoznać (a jeżeli już go kojarzycie, to sami wiecie, że warto go sobie przypomnieć).

środa, 2 października 2013

Łapię siostry za biodra, te się śmieją, że hipster

Każdy z nas ma w sobie hipstera. Mniejszego lub większego, ale zawsze. To taki pokraczny "zwykły w nas" jak u Mesa, tylko przejawia się pod postacią ciarek na plecach, wskutek odkrycia na własną rękę rewelacyjnego albumu. Jego obecność wywołuje w nas dumę, w momencie gdy jesteśmy jedną z niewielu osób mogących się poszczycić fizyczną wersją krążka wydanego w limitowanej edycji dla najbardziej zagorzałych fanów. Zjawisko to wzbudza wiele negatywnych emocji, których - przyznam szczerze - nie zawsze rozumiem.

niedziela, 8 września 2013

Powrót Eminema, czyli 40-letni white trash wraca na stare śmiecie

Dzisiejsza scena coraz rzadziej zaskakuje słuchacza. Trudno kogokolwiek za to winić, w końcu ile razy można wymyślać koło od nowa? Blisko był Kendrick Lamar, który swoją gościnną zwrotką na "Control" Big Seana wywołał prawdziwą burzę. Chociaż zdecydowanie jestem jego fanem i cieszy mnie zamieszanie, za które jest odpowiedzialny, to bawi mnie, że aż tylu ludzi dostrzega sens w nieustannej dyskusji na jego temat (szkoda, że jeszcze Obama nie wydał stosownego oświadczenia w tej sprawie). To dobry, ważny utwór, ale jednocześnie oczywisty - nie ma potrzeby by nad nim się rozwodzić. Jednocześnie nie mogę się nadziwić tym, którzy nie rozumieją jego założenia. Wszystko jest podane na tacy, a wszelkie odpowiedzi innych raperów mają - moim zdaniem - aspekt czysto rywalizacyjny bądź marketingowy. Albo po prostu, jakby to powiedział Bolec w tej sytuacji: "chłopakom brakuje luzu". Jak się okazało niedługo później - król jest jeden. Eminem I Wielki powrócił z singlem, którym udowodnił, że to właśnie na niego powinny być skierowane spojrzenia krytyków, słuchaczy oraz amerykańskich odpowiedniczek naszych Grażyn z warzywniaka.

niedziela, 28 kwietnia 2013

Hejter hejtuje, że hejtują hejtera

Normalnie aż strach się odezwać, oceniać, czy też zwyczajnie wyrazić swoją opinię. Szufladki to wbrew pozorom nie tylko domena słuchaczy oraz dziennikarzy muzycznych. Raperzy lubią je tak samo jak inni. Skłamałbym mówiąc, że tego nie rozumiem; umiejętnie korzystanie ze skrótów myślowych ułatwia wyklarowanie pewnych myśli. Problem zaczyna się wtedy, gdy te skróty prowadzą do ślepej uliczki.

Od ładnych kilku lat panuje dziwna tendencja do nazywania hejterem każdego, kto ośmieli się nieprzychylnie ustosunkować do danej płyty.

wtorek, 16 kwietnia 2013

Krytyka tłumaczenia: George Carlina "It's Bad for Ya!"

George Carlin był człowiekiem niezwykłym. Z jednej strony – ceniony artysta, specjalista od mało znanego w Polsce gatunku Stand-Up Comedy. Z drugiej – ktoś, kogo można by określić mianem współczesnego myśliciela. Carlin w niestrudzony sposób udowadniał, że wyrazy same w sobie nie mogą być nacechowane jakimkolwiek ładunkiem emocjonalnym – według niego to kontekst diametralnie zmienia przesłanie wypowiedzi. Do historii przeszedł jego słynny telewizyjny monolog Seven words you can never say on television/Siedem słów, których nie możesz nigdy powiedzieć w telewizji, po wykonaniu którego artysta został aresztowany w 1972 roku. Ale tego, co zostało wypowiedziane, nie dało się już cofnąć. Machina ruszyła, a Carlina okrzyknięto bojownikiem o wolność słowa.

niedziela, 17 marca 2013

Kocham Stand-Up #3: Louis C.K. - One Night Stand

Dzisiejszy odcinek Kocham Stand-Up jest wyjątkowy, ponieważ zaprezentuję wam mojego mistrza, który według mnie zasiadł na komediowym tronie po śmierci George'a Carlina. Louis C.K. - bo o nim mowa - to przede wszystkim osobowość, a tym mianem możemy określić tylko największych asów tego gatunku. Twórca fenomenalnego serialu "Louie" wypracował swój niepowtarzalny styl, którego nie pomylicie z żadnym innym. To rutyna (zapożyczenie z angielskiego routine, które określa esencjonalne monologi danego komika) przepełniona pesymizmem, nienawiścią do życia (przynajmniej pozorną), absurdalnym ekshibicjonizmem oraz zamiłowaniem do mówienia rzeczy, których nikt nie odważył się powiedzieć na głos. Wszystko to zapodane przez przesympatycznego, łysiejącego, grubawego rudzielca rasy mieszanej, prywatnie rozwiedzionego ojca dwóch córek, które za parę lat prawdopodobnie znienawidzą swojego staruszka za to, co wygaduje na scenie.

sobota, 16 marca 2013

Recenzja: Stephen Lynch - Lion

Stephen Lynch wielokrotnie wspominał, że jest muzykiem uwięzionym w ciele komika. Jego najnowszy, dwupłytowy "Lion" jest na to doskonałym dowodem.
 
Blogger Templates