Ads 468x60px

niedziela, 8 września 2013

Powrót Eminema, czyli 40-letni white trash wraca na stare śmiecie

Dzisiejsza scena coraz rzadziej zaskakuje słuchacza. Trudno kogokolwiek za to winić, w końcu ile razy można wymyślać koło od nowa? Blisko był Kendrick Lamar, który swoją gościnną zwrotką na "Control" Big Seana wywołał prawdziwą burzę. Chociaż zdecydowanie jestem jego fanem i cieszy mnie zamieszanie, za które jest odpowiedzialny, to bawi mnie, że aż tylu ludzi dostrzega sens w nieustannej dyskusji na jego temat (szkoda, że jeszcze Obama nie wydał stosownego oświadczenia w tej sprawie). To dobry, ważny utwór, ale jednocześnie oczywisty - nie ma potrzeby by nad nim się rozwodzić. Jednocześnie nie mogę się nadziwić tym, którzy nie rozumieją jego założenia. Wszystko jest podane na tacy, a wszelkie odpowiedzi innych raperów mają - moim zdaniem - aspekt czysto rywalizacyjny bądź marketingowy. Albo po prostu, jakby to powiedział Bolec w tej sytuacji: "chłopakom brakuje luzu". Jak się okazało niedługo później - król jest jeden. Eminem I Wielki powrócił z singlem, którym udowodnił, że to właśnie na niego powinny być skierowane spojrzenia krytyków, słuchaczy oraz amerykańskich odpowiedniczek naszych Grażyn z warzywniaka.
 
Blogger Templates