Ads 468x60px

wtorek, 24 grudnia 2013

2013 na blogu - podsumowanie

Podsumowanie, które napisałem rok temu, było raczej depresyjne i ogólnie nie nastrajało zbyt optymistycznie co do przyszłości bloga. Po części słusznie, ale szczęśliwie moje obawy - również te niewypowiedziane - okazały się mocno przesadzone. Pisałem rzeczywiście mniej niż kiedykolwiek, ale przyznam wam, że od dosłownie kilku miesięcy odnalazłem ponownie dużą frajdę w prowadzeniu tego bloga. Nie chcę zatem zaniedbywać pisania, przeciwnie, będę starał się robić to jak najczęściej.

Obecnie pracuję i studiuję, czasu mam zatem niewiele (wiem, stara śpiewka). Dość brutalnie odbiło się to na statystykach wyświetleń, gdyż - nie odkryję Ameryki, mówiąc o tym - systematyczność w pisaniu bloga jest najważniejsza. W końcu po co ma ktokolwiek tutaj zaglądać jeżeli i tak nigdy nie znajdzie nic nowego? Jestem tego świadomy i spróbuję to zmienić. Jednocześnie chcę unikać odsyłania do tekstów na Popkillerze. To znaczy nadal będę to robił, ale mam zamiar pisać dużo więcej felietonów i recenzji wyłącznie na bloga (ostatnio mi się to nawet udawało). Zaznaczam również, że nawet te artykuły, które pojawiają się na Popku, naprawdę często publikuję najpierw tutaj. Czasami jest to różnica kilkudniowa.

Jak widzicie, wygląd strony uległ delikatnej zmianie. Chciałbym pójść o krok dalej, ale wydaje mi się, że w moim wypadku kupowanie layoutu mija się z celem, skoro popularność tego miejsca (jeżeli można było kiedykolwiek mówić o takowej) spadła na łeb na szyję. Powoli muszę ją odbudowywać, przyznaję, że robię to nie bez przyjemności, bo jak już mówiłem, pisanie dawno nie było dla mnie tak przyjemne.

Jeżeli chodzi o niegdyś stałe punkty bloga - nie chcę nic obiecywać. Jeżeli będę miał wenę to powstaną kolejne odcinki starych serii, jeżeli nie to nie. Tak naprawdę cały czas uczę się pisać, myślę, że czynię progres, ale wciąż widzę elementy, które muszę poprawić w swoim warsztacie. To kolejny powód dla którego olanie bloga jest złym pomysłem. W końcu mogę tu na spokojnie ostrzyć swoje pióro.

Boże Narodzenie, no właśnie. Rok temu złożyłem wam bardzo ładne życzenia. Nie wiem czy się spełniły, ale dla mnie zeszły rok był naprawdę udany. Co prawda, wciąż czekam na zaproszenie na fb od Emmy Watson, a Anne Hathaway nadal nie zaprosiła mnie na kolację ze śniadaniem gratis, ale jest dobrze. Troszkę się obawiam 2014, bo sinusoida mojego życia udowadnia mi, że lata nieparzyste obchodzą się ze mną delikatniej niż te podzielne przez dwa. Jednak dam radę, damy radę, dadzą radę. My, wy, wszyscy. Życzę wam przede wszystkim zapału i motywacji byście mogli realizować swoje marzenia i plany w jak najbardziej efektywny sposób. Ten rok sponsorowała literka "S" jak "spoko", mam nadzieję, że podobnie było u was. Dość marudzenia, szykujmy kije, ostrzmy pazury, zakładajmy kastety. Powitajmy rok 2014 z uśmiechem na ustach. Niech będzie naszą dziwką.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

 
Blogger Templates