Ads 468x60px

czwartek, 28 sierpnia 2014

Recenzja: Bo Brunham - what.

Imię i nazwisko tego młodego chłopaka obiło mi się kilka razy o uszy, niemniej niespecjalnie spieszyłem się, żeby zapoznać się z jego twórczością. W końcu co może zaoferować mi jakaś śpiewająca gwiazdka youtube'a? W ogóle jak to brzmi, a idź pan stąd. Jednak po pewnym czasie ugiąłem się pod ciężarem mojej ciekawości. Wszędzie czytałem, że jeśli cenię Stephena Lyncha i Tima Minchina (a cenię bardzo, nie ukrywam), to na pewno przekonam się do tego dzieciaka. No i zaryzykowałem. Odpaliłem jego występ i opadła mi kopara, bowiem na początku faktycznie chce się powiedzieć klasyczne, internetowe "co".

niedziela, 24 sierpnia 2014

Hip-hop i Stand-up w jednym stali domu - część 2

Wróćmy do dyskusji na temat podobieństwa Rapu oraz Stand-Up Comedy. Poprzednią część zakończyłem, konstatując jak ważne są w tych gatunkach emocje i oryginalność. Mimo wszystko, jest jedna cecha, która - w skrajnych przypadkach - potrafi przyćmić te dwie wyżej wspomniane, co wcale nie oznacza, że nie mogą one ze sobą znakomicie współgrać. Chodzi mi o rzecz banalną, wyświechtaną i obecnie chyba rzadko braną na poważnie, a mianowicie autentyczność.

niedziela, 17 sierpnia 2014

Hip-hop i Stand-up w jednym stali domu - część 1

Rap i Stand-Up Comedy. Te dwie dziedziny sztuki, które zawładnęły moją wyobraźnią oraz wolnym czasem, są według mnie zadziwiająco tożsame. Odkąd tylko poznałem obie gałęzie rozrywki, mariaż ten wydaje mi się naturalny, szczególnie w przypadku polskich odmian tychże. Abelard Giza, jeden z najważniejszych polskich stand-upperów, postrzega znakomity utwór Bisza pt. "Pollock" za swego rodzaju hymn stand-upu (również myślę, że coś w tym jest). Jacek Stramik, młody (jeszcze się porusza o własnych siłach), gniewny polskiej komedii, opisuje w jednym z wywiadów ich podobieństwo, a Antek Syrek-Dąbrowski, komik kompletnie nie interesujący się tą muzyką, przyznał mi kiedyś, że on także widzi tutaj pewną zależność.

wtorek, 12 sierpnia 2014

Czyściec

Wpuść mnie do środka. Tutaj śnieży, deszcz siecze, trzęsę się z zimna. No dalej, zepsuje mi się fryzura, tyle czasu ją układałem... Drapię w te drzwi jak pies wyrzucony na zewnątrz za nadmierne łaszenie się do gości. Węszę, gryzę i piszczę smutno. Mów mi Hachikō.
 
Blogger Templates