Ads 468x60px

wtorek, 12 sierpnia 2014

Czyściec

Wpuść mnie do środka. Tutaj śnieży, deszcz siecze, trzęsę się z zimna. No dalej, zepsuje mi się fryzura, tyle czasu ją układałem... Drapię w te drzwi jak pies wyrzucony na zewnątrz za nadmierne łaszenie się do gości. Węszę, gryzę i piszczę smutno. Mów mi Hachikō.

Daj się przekonać, wejdę tylko na chwilę. Rozejrzę się, sprawdzę jak się masz, czy jest ci dobrze i ciepło... A może jesteś samotna i płaczesz? Przecież muszę wiedzieć o takich rzeczach... Nie bój się, niczego nie zepsuję. A nawet jeżeli przypadkiem poruszę bezszelestnym ruchem zasłony, zasunę je natychmiast z powrotem.

To tylko ja, wiem, że mnie widzisz. Patrzę na ciebie przez wizjer, słyszę twój przyspieszony oddech po drugiej stronie. Chcesz bym wszedł. Proszę... Założę nawet kapcie. Nie lubię ich, są niewygodne, ale dla ciebie się zmuszę. Ten pierwszy ostatni raz.

Ding dong. Puk, puk. Halo, otwórz! Już odgadłem kod do twojego domofonu. Nie znam się na matematyce, ale to zwykłe cztery cyfry, kilka tysięcy możliwości. Zajęło mi to tylko całą wieczność...

Otwórz, błagam! Nie mogę oddychać, tu jest ciemno, duszę się! Nie, nie obudzę sąsiadów. Nie chcę zbudzić nikogo, prócz ciebie. Tak, jestem trzeźwy, po pijaku nie trafiłbym nawet pod blok. Chociaż z drugiej strony... Słyszałem tyle historii kolegów. Pewnego razu byli w jednym miejscu, następnie obudzili się w innym, nie pamiętając jak się tam znaleźli. Może to magia? Ale nie, chcę wszystko zapamiętać. Nawet jeżeli to będzie smak krwi, wypływającej spod połamanych paznokci od nieustannego drapania.

Jak to „dlaczego nie wyważę”? Tak się nie robi, to są ładne drzwi. Chociaż trochę zużyte, nad czym ubolewam. Gdybym mógł tylko wejść... Ugotowałbym ci posiłek. Prawdopodobnie sam bym go zjadł, ale liczą się chęci. Samotna kolacja jest przesiąknięta depresją, nieważne ile dookoła jest rozpalonych świec i kadzideł.

Dzień dobry, kolego. Ty do niej? Niestety, nikomu nie otwiera. Całą wieczność się tu dobijam, chwytając drzazgi... Otworzyła? Jak to?! Nareszcie! Ale kolego, nie pchaj się, byłem tu pierwszy. Muszę wejść, zasłużyłem na to!

Nie właź tam, słyszysz?!

Dobra, to zróbcie miejsce chociaż.

Ała! Przycięłaś mi palce, no co ty?!

Mam już dość, nie to nie! Wracam do domu! Idę! Nie czekaj na mnie, więcej nie wrócę! …

---

Puk, puk...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

 
Blogger Templates