Ads 468x60px

czwartek, 28 sierpnia 2014

Recenzja: Bo Brunham - what.

Imię i nazwisko tego młodego chłopaka obiło mi się kilka razy o uszy, niemniej niespecjalnie spieszyłem się, żeby zapoznać się z jego twórczością. W końcu co może zaoferować mi jakaś śpiewająca gwiazdka youtube'a? W ogóle jak to brzmi, a idź pan stąd. Jednak po pewnym czasie ugiąłem się pod ciężarem mojej ciekawości. Wszędzie czytałem, że jeśli cenię Stephena Lyncha i Tima Minchina (a cenię bardzo, nie ukrywam), to na pewno przekonam się do tego dzieciaka. No i zaryzykowałem. Odpaliłem jego występ i opadła mi kopara, bowiem na początku faktycznie chce się powiedzieć klasyczne, internetowe "co".

Mam wrażenie, że ta szalona  (w obu znaczeniach tego słowa) introdukcja powstała w celu zahartowania publiczności. Jeżeli zdzierżycie dziwaczne pierwsze 7 minut, gdzie Bo jawi się jako nieślubny syn Andy'ego Kaufmana, Steve'a Martina i Stephena Lyncha właśnie, to dacie radę z całym występem. A, cholera jasna, naprawdę warto.

Lecz poczujcie się ostrzeżeni: aby w pełni docenić zawarte tutaj dowcipy, powinniście najpierw obejrzeć "what." w formie wideo (zapis występu jest dostępny poniżej) i dopiero po zapoznaniu się z nim, przypomnijcie sobie go płytą audio. Żarty są skonstruowane w chaotyczny sposób i mają formę wybitnie audiowizualną, gdzie obraz nie może obejść się bez dźwięku i vice versa.

Błyskotliwy humor sytuacyjny łączy się tutaj z absurdem XXI wieku. Posługując się metaforą, to internet at it's finest. Pełen kotków, świecidełek, bzdurnych filmików i trollingu, zamknięty w zadziwiająco zgrabną formę prawdziwej muzycznej komedii. To także idealny przykład na to, że nawet głupie dowcipy bywają dużo lepiej przemyślane niż nam się wydaje. Ilość zwrotów akcji i puent, które pojawiają się zupełnie znikąd, jest fascynująca, wystarczy przywołać króciutki skecz z butelką wody. Dowcip o montażystach także sprawił, że przez dłuższą chwilę nie mogłem się ruszać wskutek nagłych skurczów mięśni brzucha, zwanych potocznie napadem dzikiego śmiechu. Swoją drogą, sama warstwa wizualna robi bardzo dobre wrażenie. Zdjęcia, gra świateł, praca kamery - wszystko jest niezwykle dopracowane; rzadko kiedy, oglądając komediowe widowisko, miałem okazję złapać się na myślach w stylu: "łał, to ujęcie było znakomite", czy "te kolory wyglądają genialnie".

Piosenki wykonywane przez Burnhama pod względem stricte muzycznym nie są jakieś zdumiewające, pomimo tego, że dysponuje on całkiem przyzwoitym głosem i dobrze gra na fortepianie. Moim ulubieńcem jest tutaj utwór "Sad", będący swego rodzaju odą do czarnego humoru. Doskonale napisany, perfekcyjnie wykonany numer, w którym znalazłem szczególne upodobanie. Muszę również wyróżnić fenomenalne "From God's Perspecive", którego refren zapada w pamięć na długo, doskonale wzbogacając wcale niegłupi tekst.

Zwariowana pomysłowość połączona ze sporymi emocjami przekonują mnie o wysokiej wartości tej płyty. To jest materiał bardzo osobisty, Bo przekonuje nas o swojej dużej wrażliwości, a wstęp wraz z zakończeniem tworzy piękną klamrę kompozycyjną, łącząc abstrakcyjny, głupkowaty humor, kakofoniczne żarty dźwiękowe oraz pantomimę. Są to jednak elementy tak mocno nacechowane ekshibicjonizmem, tak wyraźnie istotne dla autora, że autentycznie chwytają za serce. Towarzyszy im śmiech, ale gorzki, ukazujący, że sukces młodego człowieka ma swoją cenę, szczególnie w dobie internetu. I chociaż bawi on setki tysięcy fanów, to wciąż w jego głowie tkwi ten przeklęty głosik niepewności i strachu, który chce go pociągnąć na dno. Dostrzegamy, że wciąż jest młodzieńcem, który mocno przeżywa krytykę, ale próbuje ją pokonać na swój sposób; to podejście naprawdę mi zaimponowało.

I chociaż Burnham dystansuje się od tych myśli za pomocą prostackich żarcików i buńczuczności, dostrzegamy, że to nie tylko zdolny komik, ale także potencjalny artysta, który w przyszłości może okazać się legendą gatunku. Sprawdźcie "what." koniecznie, zwłaszcza że występ ten został udostępniony za darmo, w wysokiej jakości.

OCENA: 8/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

 
Blogger Templates