Ads 468x60px

wtorek, 3 marca 2015

Recenzja: Flaszki i szlugi - Chyba na pewno

Jakiś czas temu napisał do mnie Król Świata. Nie miałem pojęcia kto to, ale sami przyznacie, że brzmi jak ktoś ważny. Zapytał mnie, czy zrecenzuję płytę "Chyba na pewno". Zgodziłem się, bo niby czemu nie? Poza tym Królowi Świata się nie odmawia. Niestety teraz trochę tego żałuję. Nie dlatego, że to zła płyta - bynajmniej. Po prostu "Flaszki i szlugi" to twór tak szalony i dziwny, że nie bardzo wiedziałem jak się za niego zabrać, a co dopiero ocenić. To sprawiło, że recenzja pojawia się dopiero teraz. Po wielokrotnym przesłuchaniu tego albumu mogę jasno powiedzieć tylko jedno - w tym szaleństwie jest metoda.

Niektóre utwory brzmią tak, jakby producent (Dźwiękowy) nie potrafił robić bitów, a raper (Król Świata) rapować. Jakby tworzyli wręcz anty-utwory, zamierzoną kakofonię, posiadającą taką moc i charyzmę, że nie można wyrzucić ich z pamięci. Oczywiście niska wartość rzemieślnicza płyty to złudne wrażenie, bo tutejsze podkłady, pomimo pomniejszych potknięć, są szalenie bogate. Oryginalne, chociaż podszyte newschoolowymi elementami. Na każdy bit jest jakiś pomysł, poczynając od chamskiej, nieznośnej remizówy i 8-bitowych retro-dźwięków, poprzez "pijackie" smyczki i klasyczny funk, na futurystycznych elementach kończąc.

Pod tą powierzchowną warstwą pojebaństwa i nieustannej zabawy mamy również bardzo fajną, choć być może mało odkrywczą, socjologiczną treść. Król Świata wyśmiewa polskie zacietrzewienie, butność, zawiść, skąpstwo i szpanerstwo zgodne z zasadą "zastaw się, a postaw się". Dzielnie trzyma się tych dziwacznych podkładów i całkiem zgrabnie na nich balansuje - zdecydowanie może się to spodobać. Natomiast zaniecham opisu tematyki poszczególnych utworów, gdyż tę warto odkrywać na własną rękę. 

Ciężko tę produkcję do czegoś porównać - dla Northima-recenzenta to niemały problem. Lecz dla Northima-słuchacza to bardzo przyjemny fakt, dawno nic mnie tak w polskim rapie nie zaskoczyło. Dlatego jeżeli jesteście znudzeni mainstreamem (a - bądźmy szczerzy - jest to całkiem prawdopodobne), z pewnością powinniście spróbować. Nie gwarantuję, że ta płyta wam przypadnie do gustu, ale na pewno nie pożałujecie czasu, który na nią poświęcicie. I pomimo braku ostatecznego szlifu oraz ram, które utrzymałyby całość w miarę schludnym porządku (ale czy wtedy album nie straciłby na swoim uroku?), jestem z "Chyba na pewno" zadowolony. Skonfudowany, ale zadowolony.

OCENA: 7+/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

 
Blogger Templates