Ads 468x60px

wtorek, 20 stycznia 2015

"Zapomnijmy w końcu o Carlinie!" - wywiad z Comedy Lab


17 stycznia w Łodzi odbył się finał pierwszej edycji Polskiej Ligi Stand-Upu. Impreza została zorganizowana z zadziwiającym rozmachem w kilku większych miastach z całej Polski. Mnie, entuzjastę gatunku, fakt ten może jedynie cieszyć. Mam dzisiaj dla was coś specjalnego - wywiad z trójką uczestników wspomnianej ligi, komikami współtworzącymi krakowską grupę Comedy Lab - Laboratorium Komedii. Wojtek Pięta dotarł do półfinału turnieju, a Ola Szczęśniak i Michał Leja wspięli się nawet na podium, zajmując kolejno trzecie i drugie miejsce. Rozmowa, którą przeprowadziłem w pewien mroźny wieczór w Gdańsku, jest wyjątkowo długa. Rozmówcy okazali się na tyle sympatyczni i interesujący, że nawet nie zauważyłem jak minęła godzina od zadania pierwszego pytania. Przygotujcie się zatem na kobyłę, tekst jest rzeczywiście długi, ale wierzę, że naprawdę warto poświęcić mu kilka chwil, zwłaszcza że udało nam się poruszyć kilka drażliwych tematów, których w wywiadach raczej się unika. Miłej lektury.

piątek, 16 stycznia 2015

Diggin In The Videos: Polskie Karate feat. Dwa Sławy - W 3 dupy

Mike Birbiglia - My girlfriend's boyfriend (Wielka księga rzeczy, których nie znasz a powinieneś #2)

Mike Birbiglia jest obecnie jednym z najwybitniejszych reprezentantów światowego stand-upu, kropka. Yes, I said it! In Gdańsk Poland, I said that shit. Ten niepozorny gość o aparycji podstarzałego highschoolowego miernoty, którego można byłoby w najlepszym wypadku określić przymiotnikiem lame, okazuje się fantastycznym, piekielnie utalentowanym storytellerem. Jego najnowsze dziełko, "My Girlfriend's Boyfriend", jest rozwinięciem poprzednich dokonań Mike'a, znanych z "My Secret Public Journal" czy "Sleepwalk with me" (special, film i książka, to był rozmach!). To, co może wielu zaskoczyć, to fakt, że najnowszy specjał jest jedną wielką historią. Bardzo rozbudowaną, z pewnymi dywagacjami, ale wciąż stanowiącą spójną całość, posiadającą swój morał, tempo narracji oraz swoje niepowtarzalne pomysły.

czwartek, 1 stycznia 2015

Podsumowanie roku 2014 - poza muzyką

Przyznaję szczerze, że bałem się 2014 roku. Nie należę do przesądnych ludzi, ale z doświadczenia wiem, że lata parzyste są dla mnie cholernie pechowe. I tym razem było podobnie, przynajmniej w moim życiu prywatnym. Na szczęście okazało się, że im dalej, tym lepiej. Ta tendencja sprawia, że patrzę na nowy rok z niepasującym do mnie optymizmem. Inni również cieszą się na kolejne 365, jak co roku zresztą. Ale ja widzę wyraźnie. Pisząc te zdania o dziesiątej rano, nie mam zamglonego wzroku jak moi współbiesiadnicy umierający w pokoju obok. Zaś we mgle, jak powszechnie wiadomo, skrywać może się naprawdę wiele, a już na pewno to, co niespodziewane. Wiem, że to porażki i pechowe momenty są najbardziej interesujące, problem w tym, że nie są przy tym zbyt konstruktywne. Skupię się zatem wyłącznie na pozytywach roku ubiegłego.
 
Blogger Templates