Ads 468x60px

sobota, 9 stycznia 2016

Ranking 10 najlepszych materiałów stand-upowych 2015 roku: miejsca 10-6


Układając tę listę plułem sobie w brodę. Wiem, że za rok lub dwa ułożyłbym ją inaczej - to był całkiem mocny rok pod względem komedii. Nie ma jednak co płakać nad rozlanym mlekiem, jedziemy z piątką zamykającą najlepszą dziesiątkę ubiegłorocznych speciali. Ach, ta matematyka.

10. Louis C.K. "Live at the Comedy Store" 


Nie będę tutaj się rozpisywał, gdyż napisałem recenzję tej pozycji. Z dzisiejszej perspektywy wydaje mi się, że mogłem ją odrobinę skrzywdzić moją oceną, gdyż właściwie do tej pory wspominam co lepsze motywy z Comedy Store (wspaniały moment z duszeniem mikrofonu, który spokojnie wdrapał się na listę moich ulubionych stand-upowych momentów wszech czasów). Niemniej dziesiąte miejsce dla Louie'ego udowadnia, że nawet on nie może co rok wypuszczać wybitnych rzeczy. A jeżeli wydaje wam się, że jest zbyt nisko, poprzeglądajcie zagraniczne rankingi - tam najczęściej w ogóle się w nich nie pojawia. Tak, ten rok był całkiem mocny.

9. Nate Bargatze "Full Time Magic"


Nate tworzy obraz sympatycznego naiwniaka, uroczego głuptasa o dobrym sercu. Jest przede wszystkim świetnym storytellerem, który szuka inspiracji tam, gdzie inni tego nie robią (bardzo dobry fragment z Johnem oraz Jane Doe, czy też świeże spojrzenie na podróż w czasie). Everyman, kreujący się na niezbyt przystojnego, inteligentnego, czy nawet zabawnego ziomka. Okazuje się, że to nieoczywisty, a zarazem niezwykle skuteczny sposób na prezencję sceniczną. Szukając informacji na jego temat (to moje pierwsze zetknięcie z Bargatze'em), natknąłem się na tekst, w którym porównano go do Hannibala Buressa. Zdecydowanie coś w tym jest. Szkoda jedynie, że ostatni żart sprawia wrażenie niedokończonego. I że skurwiel ma się za lepszego od nas wszystkich.

8. Tig Notaro "Boyish Girl Interrupted"


Wydaje mi się, że Tig to obecnie najbardziej szanowana stand-uperka na amerykańskiej scenie. Podobnie jak Amy Schumer miała za sobą wyjątkowo udany rok, przynajmniej biorąc pod uwagę jej karierę. Wystarczy wymienić świetne występy w talk shows, poświęcony jej film dokumentalny "TIG", oraz bardzo dobrą recepcję powyższego materiału. Sporo tutaj powtórki z głośnego "Live!", ale Notaro podkręciła co trzeba, racząc nas mieszanką niezręczności, anty-humoru oraz przezabawną ponad 10-minutową opowieścią o bombingu w Las Vegas. Tig droczy się z publiką i niektórych może to zrazić, zwłaszcza moment, w którym występuje topless, co może wydawać się tanim zabiegiem, ale pierwsze słowa, które wypowiada po pokazaniu swojego ciała po mastektomii to prawdziwe złoto i jeden z najzabawniejszych ubiegłorocznych momentów. Natomiast warto zaznaczyć, że i bez tej kontrowersji, zamieszania związanego z jej chorobą oraz staraniem się o dziecko w homoseksualnym związku, to po prostu kawał dobrej, trochę hermetycznej komedii.

7. Paul F. Tompkins "Crying and Driving"


Dystyngowany dżentelmen o nienagannym wyglądzie z charakterystycznym przedziałkiem między zębami. To, co od razu przykuwa uwagę podczas obcowania z "Crying and Driving" (tytuł genialny w swojej prostocie), to wspaniała ekspresja, gra głosem oraz tyleż subtelna co skuteczna mimika. To wszystko, w połączeniu z użyciem mikroportu zamiast zwykłego mikrofonu, budzi skojarzenia z pewną teatralnością, ale zaufajcie mi gdy powiem, że jest ona zbudowana na solidnych, stand-upowych fundamentach. Silnie storytellingowy materiał (ponownie zwracam uwagę na tytuł) z kilkoma prawdziwymi perełkami w stylu fragmentu dotyczącego zamawiania taksówek. Co ciekawe, wydaje mi się, że ten special 50 lat temu sprawdziłby się równie dobrze co dziś. Klasa. Dosłownie i w przenośni.

6. Matt Braunger "Big Dumb Animal"


Kolejny komik, który mnie wziął z zaskoczenia. Matt przypomina miejscami Louisa C.K., ale w nieco Reganowskim wydaniu. Większość występu to obserwacje 39-letniego faceta, co dla mnie, z racji mojego młodego wieku, jest zawsze świeże. Podoba mi się to, że wiele tutejszych żartów bierze się zupełnie znikąd (oddawanie krwi), mam do takich konstrukcji wyjątkową słabość. A nawet kiedy Matt podbuduje swój żart w taki sposób, że wiemy, czego spodziewać się po puencie (w pewnym momencie wręcz sam tłumaczy publice, na co ma zwrócić uwagę) to jest ona zazwyczaj tak dobra, że w całości spełnia wygórowane oczekiwania. Cholernie trudna sztuka.

Za nami kolejna część podsumowania. Tradycyjnie już zachęcam was do komentowania oraz składania zażaleń tutaj oraz na fanpage'u. A jeżeli nie widzieliście poprzedniej części tekstu, w której zamieściłem wyróżnione przeze mnie występy, zapraszam do lektury. Do zobaczenia w kolejnym, ostatnim już odcinku, gdzie zaprezentuję złotą piątkę ubiegłego roku.


EDIT - kliknij, aby przejść do pozostałych części rankingu.

Wyróżnienia
Miejsca 5-1

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

 
Blogger Templates