Ads 468x60px

środa, 6 stycznia 2016

Ranking 10 najlepszych materiałów stand-upowych 2015 roku: wyróżnienia

Pożegnaliśmy się z 2015 rokiem, pora więc na jakieś podsumowania. Postanowiłem zrobić listę najlepszych stand-upowych specjałów minionego roku z dwóch powodów. Po pierwsze, nikt tego jeszcze chyba w Polsce nie zrobił. Po drugie, to doskonała okazja bym nadrobił zaległości, poznał nowych komików i poszerzył swoją wiedzę o amerykańskiej komedii. Przewertowałem to i owo i od razu natrafiłem na pewien problem.

Otóż jakimi kryteriami mam oceniać stand-up oraz jakie warunki takie nagrania muszą spełniać, by pojawiły się na liście? Dla pewnej przejrzystości przyjąłem kilka zasad:

1. Zająłem się tylko specialami, czyli występami uchwyconymi na potrzeby jakiejś stacji telewizyjnej lub DVD. Z tego powodu pominąłem wszelkie albumy audio (a z nich gorąco polecam na przykład  debiut Brooksa Wheelana pt. "This is Cool, Right?"), roasty i inne nietypowe wydarzenia komediowe, zawierające stand-up.

2. Może wydarzyć się tak, że komik, który mnie bardziej rozbawił jest niżej na liście od innych. W takim wypadku oznacza to, że inny stand-uper po prostu bardziej mnie zaskoczył, czy to pomysłem na siebie, świeżością materiału lub prezencji, czy też ogólnym klimatem występu.

3.  Nie widziałem rzecz jasna wszystkiego, co zdążyło się ukazać w Ameryce, ale mam nadzieję, że najważniejsze pozycje udało mi się dorwać.

Zaczynamy od paru speciali (trzeba wymyślić jakiś polski zamiennik tego słowa, bo jego deklinacja woła o pomstę do nieba), które nie zmieściły się do mojego osobistego TOP 10, ale są jak najbardziej warte uwagi i zachęcam do sprawdzenia ich w domowym zaciszu, nawet jeżeli na nie trochę ponarzekam. Aha, i pamiętajcie, że w przypadku wyróżnień kolejność nie ma większego znaczenia.


Kyle Kinane "I Liked His Old Stuff Better"


Charyzma niegłupiego miłośnika parszywych barów po dwóch piwach. Głos szorstki jak papier ścierny, poczucie humoru męskie, a jednocześnie zaskakująco ciepłe w kilku momentach. Wyczuwam pewną magię w opowieściach kolesia o takiej aparycji, zwłaszcza jeżeli serwuje spostrzeżenia dotyczące rozłupywania pistacji czy kichania kotów. Do tego mocne, bezczelne zamknięcie materiału, wywołujące na twarzy grymas zniesmaczenia. "I Liked His Old Stuff Better" to materiał, który paradoksalnie zobaczyłbym na żywo chętniej niż część specjałów z mojej pierwszej dziesiątki. 

Bob Kelly "Live at the Village Underground"


Przaśny, wulgarny, plugawy, tak można opisać zarówno Boba (możecie go znać między innymi z serialu "Louie") jak i ten materiał. Przypomina trochę Jima Nortona, lecz większy nacisk kładzie na żarty klozetowe (całkiem udane, a musicie wiedzieć, że zdecydowanie nie jestem ich fanem) oraz nie jest tak zaangażowany społecznie. Należy pochwalić Kelly'ego za kilka zabawnych spostrzeżeń (wiązanie butów dla osób z nadwagą rzeczywiście jest pewnym wyczynem. Wiem to z autopsji) oraz wiadro świetnych porównań, które są absurdalne i trafne zarazem (fragment o wychowaniu chłopców i dziewcząt). Nie jest to poziom jednego z poprzednich programów Roberta, zatytułowanego "Just the tip", a także brak mu pewnej świeżości, ale energia oraz klimat "Live at the Village Underground" ma swój paskudny urok. Podobnie jak w przypadku Kinane'a, naprawdę chciałbym być na tym występie na żywo, by dzierżąc piwo w ręku, wypluć płuca ze śmiechu.

Amy Schumer "Live at the Apollo Theatre"


Nie można zaprzeczyć, że 2015 rok należał do panny Schumer. Jej program "Inside Amy Schumer" zyskał uznanie widzów oraz krytyki, film "Trainwreck", do którego napisała scenariusz, wyreżyserował Judd Apatow i również narobił niemałego szumu (Schumu, HE HE XD), zarabiając przy okazji kupę kasy, a jej special wyreżyserował sam Chris Rock. Wyłamię się jednak z ogólnych zachwytów i powiem, że występ w Apollo, podobnie jak "Wykolejona", rozbawił mnie, lecz nie powalił na łopatki. Wszystko jest okej, Amy opowiada kolejne sprośne żarty z niepowtarzalnym urokiem, natomiast moim zdaniem zesłoroczny materiał nie przebił jej debiutanckiego albumu pt. "Cutting" (recenzja tutaj).

Aziz Ansari "Live at Madison Square Garden"


Kolejny z komików, który jako jeden z niewielu wypełnił to legendarne miejsce rzeszą fanów. Program rozkręca się dość powoli. Przyznam, że po dziesięciu minutach seansu byłem przekonany, że czeka mnie godzina nudy. Jednak zaczyna robić się ciekawie, kiedy Aziz wspomina o Ja Rule'u lub o tym, że kobiety - w przeciwieństwie do facetów - nigdy nie są "creepy" (tak jest, różnice między płciami strikes back! Jednak wciąż lubię ten motyw). Nie jest to materiał na miarę świetnego "Buried Alive!", za mało w nim intymności i jaj. Bardziej przypomina "TED talk" niż stand-up z prawdziwego zdarzenia, ale wciąż warto poświęcić na niego chwilę. Może i niezbyt zabawny, ale interesujący.

Jeff Ross "Live at Brazos County Jail"


Wspominałem, że nie będzie na mojej liście roastów, zatem to może być pewna kontrowersja. Uważam jednak, że możemy zaliczyć ten występ (a właściwie dwa, gdyż Jeff Ross postanowił zroastować zarówno więźniów jak i więźniarki) do szufladki insult comedy special. Intrygujący i dający do myślenia program będący jednocześnie czymś w stylu dokumentu informującego nas o problemach więziennictwa w USA. Czasami jeży włosy na głowie. Na szczęście najczęściej po prostu bawi. Polecam.

Jen Kirkman "I’m Gonna Die Alone (And I Feel Fine)"


Nietypowa sytuacja, bowiem Kirkman trafiła na listę wyróżnionych przez moją pomyłkę. Po prostu w moim zestawieniu TOP 10 zapomniałem zamieścić jednego ważnego komika, tak więc ranking się przesunął, a Jen wypadła z pierwszej dziesiątki, lądując tutaj. Szkoda, ponieważ "I'm Gonna Die Alone" to dojrzały, a jednocześnie świeży i prawdziwie kobiecy materiał. Lekko feministyczny, ale w subtelny sposób, przez co widz nie czuje się w żaden sposób indoktrynowany. Nie jest to najśmieszniejsza rzecz w tym zestawieniu, ale z pewnością jedna z bardziej interesujących. Miła odmiana po drapieżnych komiczkach pokroju Amy Schumer, Sarah Silverman czy Whitney Cummings. Z pazurem, ale bez próby bezsensownego szokowania. Gorąco polecam, i wciąż żałuję, że nie zmieściła się do mojej dziesiątki, gdyż wiem, że za jakiś czas mogę uznać to za mój błąd.

To by było na tyle, jeżeli chodzi o wyróżnienia. W następnej notce zaprezentuję piątkę speciali zamykających moje prywatne TOP 10. Jak myślicie, co się tam znajdzie? A może którąś z wyżej wymienionych pozycji skrzywdziłem, umieszczając ją w wyróżnieniach? Dajcie znać w komentarzach oraz na fanpage'u.

EDIT - kliknij, aby przejść do kolejnych części rankingu.

Miejsca 10-6
Miejsca 5-1

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

 
Blogger Templates