Ads 468x60px

niedziela, 13 marca 2016

Roast Kuby Wojewódzkiego - skandaliczny skandal


Zawsze podejrzewałem, że wielu ludzi jest idiotami. Niestety przekonanie się, że miałem rację, wcale nie polepszyło mi nastroju. Początkowo chciałem ograniczyć się do zwykłej recenzji roastu Wojewódzkiego (do przeczytania tutaj), ale nie mogłem. Nie, jeżeli do gry wchodzą oburzone komentarze ze strony gagatków pokroju Karoliny Korwin-Piotrowskiej i Kamila Durczoka, a na stację TVN złożono skargę do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.

I chociaż głosy oburzenia zamilkły tak szybko, jak się pojawiły, myślę, że warto przegadać ten temat. Ku chwale ojczyzny i komedii. Prewencyjnie. Bo kolejne tego typu zamieszanie jest tylko kwestią czasu.

Nie rozumiem wybiórczości jeżeli chodzi o granice w wolności słowa. Gubię się, sam już nie wiem, drodzy państwo, z czego można żartować. Ze Smoleńska - lepiej nie publicznie. Z wylewu Figurskiego, tylko jeżeli jest się lemingiem. Z "egzotycznego" wyglądu Abelarda Gizy - zawsze i wszędzie (chociaż tutaj przydałby się jakiś zakaz, bo ile można?). Ja proponuję prosty podział - albo żartujmy z wszystkiego, albo z niczego. Granicą niech będzie intencja i poziom żartu. 

"A co by było, gdyby ktoś stroił sobie żarty ze śmierci bliskiej ci osoby". Po pierwsze - nie ma co gdybać, bo już to miało miejsce. Jakoś to przeżyłem. W przeciwieństwie do wspomnianej bliskiej mi osoby. Po drugie - powtórzę bardzo ciekawą rzecz, którą powiedział Anthony Jeselnik w jednym z wywiadów. Wyznał on, że gdyby ktoś zażartował z choroby jego ojca, być może trudno byłoby mu się z tego śmiać. Nigdy jednak nie obraziłby się o dowcip. Bo wszystkie dowcipy z reguły mają wywoływać przede wszystkim śmiech, nie ból. I myślę, że to jest kluczowa rzecz - to, że coś nas nie bawi, nie znaczy, że musi nas obrażać. 

Przejdźmy zatem do komentarzy, jakie pojawiły się w mediach po emisji linczu Wojewódzkiego. Zacznijmy od niezależnej, obiektywnej, bo "nielewackiej" strony wpolityce.pl. Artykuł wita nas tytułem: 

Żenujące widowisko pełne wulgarnych treści. Do KRRiT wpłynęła skarga na "Roast Kuby Wojewódzkiego"

W sumie naprawdę obiektywni dziennikarze pozwoliliby widzom ocenić samodzielnie, czy poziom programu spełniał ich kryteria, ale nie czepiajmy się.

Komedia jest niebezpieczna, bo bardzo rzadko komuś się w niej coś po prostu nie podoba. Jeżeli żart nie spełnia oczekiwań, to zawsze żenuje. Widzę to od lat, bo śledzę rozwój stand-upu w Polsce dość intensywnie. Zauważcie, że jeżeli komuś nie spodoba się film, to widz powie, że był kiepski. Obejrzał, zapomni, przeżyje. Tymczasem żart, który nas nie bawi to jest jednak coś osobistego. Coś, za co warto się mścić. Bo osoba obiecywała, że będziemy się śmiać i się nie śmiejemy. Jak tak można?! Boga się nie boi?! Żądamy zwrotu pieniędzy za czas spędzony przed telewizorem. Zażenowanie, żenada. A pamiętajmy, że "żenada" to cholernie mocne słowo. Nie przypominam sobie, bym go kiedyś użył w odniesieniu do jakiegokolwiek tekstu kultury, a piszę amatorsko recenzje od prawie siedmiu lat. Natomiast według wielu osób słowo "żenada" jest najbardziej adekwatne. Tak samo jak "katastrofa", która - jak zobaczycie na screenie po lewej, została użyta, by opisać program, którego kilka momentów rozbawiło komentującego. Podejrzewam, że tym samym za parę lat taka "żenada" zdewaluuje się, podobnie jak np. "genialny", który obecnie w powszechnym rozumieniu znaczy mniej więcej tyle co "dobry".

Wybaczcie, naczytałem się za dużo Bralczyka. Wróćmy do tematu. Nie tylko publika była oburzona poziomem linczu, nie tylko jedyni słuszni i obiektywni ludzie prawicy, ale również naczelny mąciciel ducha patriotyzmu i lewak, p. Kamil Durczok.



Wulgaryzmy. Chamstwo. Obrażanie innych. Jak widać są to trzy cechy łączące roast Wojewódzkiego z komentarzem pana Durczoka. Tyle, że roast to tylko komediowa konwencja. Ludzie w nim obrażają siebie nawzajem z czystej sympatii, dla śmiechu. Natomiast pan Durczok po prostu nazwał dyrektora programowego TVN-u intelektualnym kaleką. A wszystko dlatego, że ktoś śmiał się z niego śmiać.

Zachwycona nie była również Karolina Korwin-Piotrkowska, czyli naczelna "a kto to, kurwa, jest i dlaczego tyle o niej piszą?" polskiego dziennikarstwa:


W amerykańskich roastach nie roastują się nawzajem roastujący.

Bzdura. Właściwie już pierwsze zdanie sprawia, że należy do reszty komentarza pani Karoliny podejść z dość dużym przymrużeniem oka, bo zwyczajnie nie wie o czym mówi.

Ja patrzyłam na Anię Dereszowską i zastanawiałam się, jak dużo jest w stanie znieść. I czy miała jakiekolwiek przeczucia, że na bazie różnych plotek część ataków będzie na jej temat. To mi się bardzo nie podoba. I bardzo nie podobało mi się użycie choroby Michała Figurskiego w tym wszystkim. Ja Michała znam, lubię, to mój kolega i uważam, że to było chamstwo. Podobno miało to oglądalność. Gratuluję. Żal mi jednak Ani Dereszowskiej, bo jest fajną, miłą kobietą. Mam nadzieję, że dostała za to tyle pieniędzy, żeby iść do terapeuty, do spa i że została obsypana różami, bo chyba tylko tym można było ją ułagodzić. Ja bym wstała i wyszła. Rozumiem, że była związana umową i nie mogła tego zrobić, ale to straszne. I Michał Figurski nie zasłużył sobie na to, bo on był naprawdę na granicy życia i śmierci. Każdy, kto się śmieje z takich rzeczy jest po prostu wałem. Nie wolno śmiać się z choroby. Ja nigdy nie dotykam w moim programie tematu choroby. Nie wolno!
Każdy, kto się śmieje z takich rzeczy, jest wałem? Cóż, pomińmy ludzi w studiu, którzy - według słów pani Karoliny - są wałami. Ale wałem jest również Michał Figurski. Bo roast nie tylko go nie oburzył, ale nawet sam pozwolił sobie na żart z własnej choroby. Czyli zareagował jak normalny, inteligentny człowiek z dystansem do siebie i świata. 



Świetne zachowanie, zwłaszcza biorąc pod uwagę pierwsze zdanie: "uważam, że za kolegami należy się wstawiać". Jest to najprawdopodobniej nawiązanie do głośnej sytuacji z żartami o Ukrainkach, po której Figurski został zwolniony, a Kuba chyba nigdy głośno nie stanął w obronie kolegi. Zresztą napisałem parę lat temu tekst na ten temat.

Program nie obraził również Agnieszki Szulim. Ba, bezczelnie śmiała się przyznać, że roast jej się spodobał, co możecie zobaczyć pod tym adresem.

Mamy tutaj do czynienia z klasyczną sytuacją. Najbardziej urażone czują się osoby niezwiązane bezpośrednio z tematem. Reszta, jak widać, potrafi się doskonale bawić. Oczywiście nie wszyscy, bo w każdej beczce miodu znajdzie się jakiś Kamil Durczok.

Na koniec chciałbym wam zacytować parę moich ulubionych komentarzy na ten temat, które znalazłem w internecie. Pisownia oryginalna, rzecz jasna:
Kiedy wreszcie w Mojej Ukochanej Polsce zapanuje porządek i takie Smiecie jak wojewódzki zniknie za KRATAMI!!!! Przeciez mozna ograniczyc czas korzystania z platformy ,zabrac licencje jako stacji Wrogiej działajacej na terenie Polski i Przeciw Polsce ,nie dac wcale licencji nna funkcjonowanie !!! Próbujcie otworzyc stacje TVP W Niemczech!!!!! Ja nie dowierzam w polski Rzad!! To Są Kpiny!!!


DERESZOWSKA NISKO UPADŁĄ ZA PARE ZER DAŁA SIĘ TAK OPLUWAĆ JAK MOŻNA NISKO UPAŚĆ ŻENADA

...nie oglądałam na szczęście tego chłamu, ale wiem jedno, wszystko to, co dotyczy Wojewódzkiego jest totalnym dnem !!!


Oglądałam połowę tego programu, ale na mój gust to jest dno i nie warto go oglądać. Tak się wysilali, na żywca widać było, jak się śmiali i bili brawo. Takie wymuszone. Beznadzieja.

Niektórzy ludzie nie rozumieją pięknej rzeczy jaką jest dystans do siebie. Jeżeli potrafisz się z siebie śmiać, jak Ania Dereszowska - najwyraźniej jesteś zerem i pozwalasz się ośmieszać wyłącznie dla pieniędzy. Jeżeli masz jakikolwiek związek z Kubą Wojewódzkim, jesteś dnem (z dokładnie jedną spacją i trzema wykrzyknikami). Jeżeli śmiejesz się na roaście i bijesz brawo, to jest to wymuszone, robisz to ewidentnie na siłę. Nie ma takiej możliwości, żeby ci się to rzeczywiście podobało. 

Bo w tych małych móżdżkach nie ma miejsca na to, by zrozumieć, że może bawić nas coś, co według nich jest żenujące. Że nie reagujemy agresją, gdy ktoś zażartuje z naszej rodziny i osobistych tragedii. Że zdajemy sobie sprawę, że można komuś "pojechać", jednocześnie głęboko szanując tę osobę.

Najsmutniejsze jest to, że większość tych komentarzy ma jedną rzecz wspólną - obrażają innych ludzi. Obrażają dosłownie, szczerze i prostacko. Czyli robią to, co ludzie, których krytykują. Tyle że nie dla śmiechu i dobrej zabawy, lecz ze śmiertelną powagą i czystą nienawiścią. A to już mnie niepokoi.

1 komentarz:

  1. bardzo to lubię. ten wpis znaczy się. pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

 
Blogger Templates