Ads 468x60px

niedziela, 24 kwietnia 2016

20 lat sławy. Daniel Tosh "People Pleaser" - recenzja

Pamiętam jak byłem zaskoczony, widząc reklamę Tosh.0 w polskim Comedy Central. W życiu bym nie przypuszczał, że zdecydują się na emisję tego kontrowersyjnego programu w Polsce. Zaskoczony byłem raz jeszcze, gdy parę dni temu zrobiła się mini-afera (mocno spóźniona względem reszty świata) wokół jednego z fragmentów Tosha w sieci, o czym pisałem już na facebooku. Ostatnio natomiast obejrzałem najnowszy special Daniela, pt. People pleaser i tu już zaskoczenia nie było. Otrzymaliśmy kawał świetnego stand-upu.

Warto zacząć od tego, że to chyba najbardziej zaangażowany materiał Tosha, co jest miłą odmianą po raczej zabawnym, ale dość płytkim Tosh.0.

Komik ponownie przywdziewa maskę ignoranta i głupka, ale tym razem również po to, by przekazać parę rzeczy; niezbyt odkrywczych, ale prawda nie zawsze musi być odkrywcza, skoro jako gatunek ludzki popełniamy w kółko te same błędy. Tak więc mamy tutaj parę przemyśleń na temat demografii, bezrobocia oraz miejsca przeciętnych ludzi w społeczeństwie. Bardzo często są to słowa, które bolą, ale tego właśnie od niego oczekujemy. Tosh - jak każdy komik - sięga po generalizację i uproszczenia, jednakże za jego złośliwymi żartami kryje się pewna nuta goryczy i sporo ciekawych spostrzeżeń: "Każdy ma swoje 15 minut sławy!" Słucham? To przecież średnia. To znaczy, że jest zero minut dla ciebie, ciebie, ciebie, ciebie (...). Ja mam 20 lat. A ty, ty i ty zero. 

Oczywiście nie zabrakło świetnych jedno-liniowców oraz drapieżnych żartów, którymi niby przyznaje, że nie mówi poważnie, ale jednocześnie dokręca śrubę (jeden z najlepszych 9/11 jokes na scenie). Zresztą mamy tu mnóstwo momentów zapadających w pamięć, takich jak przezabawna część o adopcji, czy fantastyczny tekst o fundacji Make-A-Wish, w której Tosh z gracją pokazuje raz ludzkie, raz cyniczne oblicze.



Daniel nie przemilczał również zamieszania związanego z jego głośnym żartem o gwałcie, przez który wpadł w spore kłopoty. Co prawda sprawia wrażenie niepocieszonego, tłumacząc, że żart to tylko żart, ale cieszę się, że zdobył się na ten - w jego przypadku absolutnie zrozumiały - krok.

Niektórzy narzekają na ten materiał, pojawiły się nawet komentarze, że to najgorszy special w jego dorobku, natomiast ja myślę wprost przeciwnie. Uważam go za najlepiej przemyślany zarówno pod względem czysto konstrukcyjnym jak i tego, co właściwie Daniel chce widzom przekazać. Bez uciekania w patos i podkulania ogona, a jednocześnie ze sporym wyczuciem. Warto.

OCENA: 8/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

 
Blogger Templates